kochamy się ale nie możemy być razem bo mamy rodziny
Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem. no może ciężko sie tak żyje, kiedy rodzice nie są razem, ale moim zdaniem to kwestia chęci i organizacji wiadomo, że to nie to samo co cała rodzina w komplecie ale moim zdaniem to lepsze niż rodzina w komplecie i ktoś jeszcze na dokładke
Dwa lata temu urodził się nasz Franio. Kochamy się, wspieramy i szanujemy. Jesteśmy naprawdę dobrym… no właśnie, i tu zaczyna się problem, dobrym czym? Bo nadal nie jesteśmy małżeństwem. I nie zanosi się na to, żebyśmy nim zostali. Przynajmniej Paweł do tego nie dąży, a właściwie mało, że nie dąży, on tego nie chce.
Bardzo ważnym elementem jest wzajemny szacunek. Trzy słowa, które potrafią naprawdę stworzyć cuda w małżeństwie, to proszę, dziękuję, przepraszam. Tych słów nie da się nadużyć. Słowa, których należy unikać, to:nie wiem, nie mam ochoty, nie mam czasu, nie, nie zrobię, zostaw mnie w spokoju.
Zobacz 7 odpowiedzi na pytanie: Ja go kocham .. on mnie też.. ale nie możemy być razem co zrobić ? pogadać z nim czy co..?
Moja mama stwierdziła, że kolor oczu to tylko pretekst, wmawiam sobie że o to właśnie chodzi a tak na prawdę po prostu całościowo nie jest dla mnie atrakcyjny wizualnie oraz że jeśli się kochamy, to postaramy się, aby zawsze być razem. Nie chcę skrzywdzić ani jego, ani siebie rozstaniem, bo mogę tego żałować, że kochałam a
no togel singapore yang keluar hari ini. corobic Dołączył: 2013-03-02 Miasto: Liczba postów: 16 2 marca 2013, 10:53 Nie wiem jak to wszytko opisać. Nie chcę współczucia, żalu chcę oceny kogoś z zewnątrz... może jakiejś rady jak to więc zacznę od tego że jestem z moim X od pięciu lat. On już na początku bardzo dużo przeżył aby być ze mną. (kłopoty z moim byłym) Przez ten czas bardzo go pokochałam, a on mnie. Nie wyobrażamy sobie dalszego życia oddzielenie. Marzę o ślubie z nim i dzieciach, nie chcę innego faceta, on nie chce innej dziewczyny. Chociaż kłutnie są jak w każdym związku, dajemy radę je przetrzymać. Poza tym wiem że mogę mu ufać i ZAWSZE na nim polegać. Kocham go i serce pęka mi teraz w pół. Mam nawet myśli że skoro nie możemy być razem to nie chcę dalej żyć...A więc sytuacja jest taka. Ja mieszkam sama z moją mamą w wielkim domu pod miastem. Tata zmarł gdy miałam 12 lat i od tego czasu dziś mam 23 lata mieszkamy same z mamą która ma lat 60. Na swój wiek dobrze się trzyma ale nie wyobrażam sobie kiedyś jej zostawić tu samej bo wiem że nie poradzi sobie psychicznie jak i finansowo utrzymać tak dużego domu. Czuję że jest to mój obowiązek być z Nią i chcę z Nią być. Nie czuję się do tego zmuszona. Uważam że skoro ona zajmwała się mną i po śmierci taty starała się by nie zabrakło mi niczego to moją powinnością w zgodzie z własnym sumieniem byłoby po ślubie zamieszkać z nią, wspierać. Mieć na oku. Mój tata zawsze chciał żebym została tu w rodzinnym domu z tą myślą wybudował poddasze na którym mogłabym zamieszkać z męzem stworzyc osobne wejście/kuchnie/ mieszkanie. I tu pojawia się problem ponieważ mój X mieszka ze swoimi rodzicami na wsi w piętrowym domu, rodzice mają małe gospodarstwo i też zawsze chcieli aby mój X w przyszłości miał tam mieszkać na drugim piętrze ze swoją żoną. X nie chce słyszeć aby mieszkać kiedyś u mnie, a ja nie dopuszczam myśli by mieszkac u niego w domu z jego rodzicami którzy wiecznie we wszystko się wtrącają, buntują X na swoją stronę... wzbudzili w nim poczucie że musi się nimi zająć i ma tam zamieszkać z nimi chociaż jego rodzice mają dopiero 45 lat, są młodzi zdrowi jest ich dwoje... a moja mama jest sama, nie ma w nikim innym oparcia, do tego 60 lat na karku... Wczoraj po dwóch tydodniach zawieszenia naszego związku stwierdziliśmy że nie ma dla nas żadnego wyjścia... Rozmawialiśmy w aucie do rana... pierwszy raz tak na prawdę zdając sobie sprawę z tego jaka ta sprawa jest poważna. X powiedział mi że już dawno by mi się oświadczył, chciał się ożenić ale wie że nie ma rozstrzygnięcia tej sprawy z domami i to go blokuje.... oboje ryczeliśmy jak woły... do niczego słusznego nie doszliśmy... postanowiliśmy tylko znowu się rozstac i zobaczyć jak życie się bedzie toczyć osobno, co zmieni czas... ale czas nic tu nie zmieni i ja to wiem... serce łamie mi się w pół dlatego że wiem o tym że albo on albo żaden. Choć w życiu już wiele przeżyłam (śmierć taty, a wiec utrata bliskiej osoby) nie wyobrażam sobie stracić JEGO! A on mówi że nie wyobraża sobie życia bezemnie. Zaraz oszaleję... widzę jedyne wyjście... dla mnie życie się kończy i właśnie tego bym chciała... Nigdy nie zgodzę się na mieszkanie z teściami... tymbardziej że mam swój dach nad głową... dom przepisany w testamęcie przez tatę mnie... a w nim 60letnią matkę która potrzebuje opieki. Bardzo go kocham :( a on mówi że kocha mnie... nie wiem co zatem robić... skoro ten problem stoi pomiedzy nami... Uważam że skoro tak bardzo mnie kocha i nie wyobraża sobie życia bezemnie powinien zgodzić się wiedząc jaka jest sytuacja na zamieszkanie u mnie... on tak nie uważa... Edytowany przez corobic 2 marca 2013, 10:58 Dołączył: 2010-02-23 Miasto: Międzyrzec Podlaski Liczba postów: 4714 2 marca 2013, 11:44 dla mnie to dziwne, niby sie kochacie a sie rozstajecie z takiego powodu. Pierwszy poważny problem,a wy zamaisat jakos dojśc do porozumienia i się jakoś dogadac, to sie poddajecie. To wszystko pokazuje że nie barzo sie kochacie skoro nie mozecie razem pokonać problemu. Po drugie wszystko on musi, wszystko musi byc po Twojej stronie. Dlaczego uważasz że jego siostra powinna sprzedac dom który sobie buduje, to chyba nie jest Twoja sprawa. A ty mówisz że powinna go sprzedać i zamieszkać z rodzicami a Twój X pownien u Ciebie Dołączył: 2006-07-10 Miasto: Brighton Liczba postów: 1054 2 marca 2013, 11:50 ja także uważam, że jeśli na prawdę Cię kocha powinien zrozumieć Twoją sytuacje, bo bez dwóch zdań jesteś w gorszej sytuacji jeśli chodzi o Twoją mame, która jest starszą samotną osobą, na Twoim miejscu też bym chciała mieszkać z nią i on powinien to zrozumieć, ma dwoje rodziców, którzy są jeszcze młodzi...dziwna sprawa moim zdaniem... corobic Dołączył: 2013-03-02 Miasto: Liczba postów: 16 2 marca 2013, 11:55 dla mnie to dziwne, niby sie kochacie a sie rozstajecie z takiego powodu. Pierwszy poważny problem,a wy zamaisat jakos dojśc do porozumienia i się jakoś dogadac, to sie poddajecie. To wszystko pokazuje że nie barzo sie kochacie skoro nie mozecie razem pokonać problemu. Po drugie wszystko on musi, wszystko musi byc po Twojej stronie. Dlaczego uważasz że jego siostra powinna sprzedac dom który sobie buduje, to chyba nie jest Twoja sprawa. A ty mówisz że powinna go sprzedać i zamieszkać z rodzicami a Twój X pownien u Ciebiewłaśnie nie powiedziałam tego... powiedziałam że nikt nie może im nic narzucić... ewelka16 2 marca 2013, 11:57 Smutne. Tak naprawdę ja bym dążyła do tego, aby być szczęśliwa. Swoją drogą, ty masz 23 lata, twój facet ile? Powiedzmy, że też te 23-24 i nadal się rodziców słucha? Chociaż. Co ja gadam. Na wsi są inne reguły. Ja bym się z nim rozstała, mówię Ci to szczerze, znam tyle historii jak to rodzice na wsi rozbijali małżeństwa dzieci... Taka prawda, moherki latają do kościoła, a w domu zięć nie ma prawa głosu, bo mamusia wie lepiej. Przykro mi. Ale ja bym się rozstała. Edytowany przez ewelka16 2 marca 2013, 12:07 Dołączył: 2012-01-08 Miasto: Kraków Liczba postów: 2217 2 marca 2013, 11:58 A według mnie - może to brutalnie zabrzmi - nie kochacie siebie nawzajem tak naprawdę. Gdyby tak było, bylibyście w stanie rzucić wszystko dla siebie. Ty jesteś pod wpływem mamy, on pod wpływem rodziców. Mentalnie jesteście dziećmi. A dzieci nie moga stworzyć stabilnego Wasza miłość była tak wielka, odeszlibyście od obojga rodziców i stworzyli WŁASNY dom. Nie mówię tutaj, że macie porzucić rodziców i odciąć się od własnych korzeni. Ale wystraczy pomoc mamie w finansach (wspominasz, że nie będzie jej stać na utrzymanie wilekiego domu) oraz odwiedzanie swoich rodziców, aby nie czuli się dojrzeć i stworzyć dobry związek trzeba odciąć pępowinę. I Twoją i Twojego partnera. Dołączył: 2012-06-19 Miasto: Katowice Liczba postów: 3656 2 marca 2013, 12:05 nainenz napisał(a):Coś mi tu śmierdzi...skoro tak strasznie Cie kocha, to powinien zamieszkać z Toba. Z tego co piszesz, mama jest sama...ma tylko Ciebie, a jego rodzice są oboje. Miłosć to kompromisy...a on tak normalnie zgodził się na rozstanie...a może wspólna rozmowa z jego im sytuacje...jesli nie zrozumieja to sa bez serca ewelka16 2 marca 2013, 12:09 Bubusia166 napisał(a):A według mnie - może to brutalnie zabrzmi - nie kochacie siebie nawzajem tak naprawdę. Gdyby tak było, bylibyście w stanie rzucić wszystko dla siebie. Ty jesteś pod wpływem mamy, on pod wpływem rodziców. Mentalnie jesteście dziećmi. A dzieci nie moga stworzyć stabilnego Wasza miłość była tak wielka, odeszlibyście od obojga rodziców i stworzyli WŁASNY dom. Nie mówię tutaj, że macie porzucić rodziców i odciąć się od własnych korzeni. Ale wystraczy pomoc mamie w finansach (wspominasz, że nie będzie jej stać na utrzymanie wilekiego domu) oraz odwiedzanie swoich rodziców, aby nie czuli się dojrzeć i stworzyć dobry związek trzeba odciąć pępowinę. I Twoją i Twojego na wsi inaczej się żyje. Uwierzcie. Rodzice tak manipulują dziećmi, rozbijają związki. To nie to, co w miastach. Tam jest inna mentalność. Wiem co mówię, sama byłam "w środku" takiej rodzinki ze wsi. Byłam w związku z chłopakiem ze wsi, a jak z nim zerwałam, to nawet nie chce sobie przypominać, co było. Rodziny tam się wspierają, co oznacza tyle, że po zerwaniu dostałam masę dziwnych telefonów, gróźb, po prostu taka tam jest mentalność... Dołączył: 2012-10-30 Miasto: Wrocław Liczba postów: 316 2 marca 2013, 12:09 Mama nie utrzyma sama tak wielkiego domu? to niech go sprzeda i kupi sobie mieszkanko w którym będziecie ją bardzo często odwiedzać i pomagać. Nie radziłabym też mieszkać u teściów. Najlepiej na swoim, nikt się Wam nie będzie wtrącał. chunky 2 marca 2013, 12:11 haneczka19011988 napisał(a):moim zadaniem rodzice zyc wiecznie nie beda a ty zostawisz partnera na cale zycie przez nich mama ma 60 lat młoda jego rodzice sobie poradza najlepiej wynajmijcie razem gdzie indziej na jakies 5 lat a potem zdecydujecie co dalej mysle ze do twojej mamyProblemem nie jest tu gdzie zamieszkac tylko ze on nie chce odejsc od rodzicow, wiec na wynajecie czegos tez sie nie zgodzi. Zreszta jak ona cos wynajmie z nim i tak bedzie musiala pomagac fiansowo mamie bo przeciez napisala ze mama nie dalaby rady utrzymac tak duzego domu sama. Jestes jeszcze mloda, teraz wydaje sie ze to wielka milosc, ale co to za milosc skoro on nawet nie potrafi zrozumiec w jak ciezkiej sytuacji jestes. Moja mama ma 57 lat i nigdy nie pozwolilabym jej zostac samej. Jego rodzice sa mlodzi, maja siebie i jeszcze corke , ktora bedzie mieszkala bliziutko wiec sa strasznymi egoistami starajac sie na sile zatrzymac Twojego chlopaka. W tej sytuacji powinno sie wybrac mniejsze zlo a ewidentnie widac ze on nie potrafi tego przeanalizowac, po co Ci taki maminsynek, ktory jak marionetka jest sterowany przez swoich rodzicow? Poczekaj na prawdziwego, dojrzalego faceta, ktory nie bedzie sie bal Toba "zaopiekowac" Edytowany przez chunky 2 marca 2013, 12:12 chunky 2 marca 2013, 12:15 jooogusia napisał(a):Mama nie utrzyma sama tak wielkiego domu? to niech go sprzeda i kupi sobie mieszkanko w którym będziecie ją bardzo często odwiedzać i pomagać. Nie radziłabym też mieszkać u teściów. Najlepiej na swoim, nikt się Wam nie będzie wtrącał. A ty bys sprzedala dom, ktory ma dla Ciebie az tak wielka wartosc sentymentalna?? Nie jest ona tutaj w podbramkowej sytuacji aby decydowac sie na taki krok, a zreszta gdzie na wsi sa bloki z mieszkaniami??
-Powiesz nam w końcu dokąd jedziemy?- niecierpliwiła się jechać do Miasta Republiki- powiedziała, ocierając ktoś oprócz mnie jest zmęczony?- spytała. Cała trójka podniosła Świetnie, to dobranoc! Szatynka skierowała się do jednego z kamiennych namiotów. Mako poszedł za nią. -Słodkich snów- powiedział, podchodząc nieśmiało do niej. Podniósł jej głowę. -Nie!- krzyknęła cicho, odsuwając się od niego. -Zrobiłem coś nie tak?- zdziwił się. Pragnął ją pocałować od kiedy zrozumiał, że jest w niej zakochany. Zawsze powtarzał sobie, że to ona jest sensem jego życia. Myślał, że jego ukochana czuje to samo. Najwyraźniej się pomylił. -Po prostu nie mam nastroju. Dobranoc- westchnęła. Weszła do namiotu i położyła się na zimne, kamienne łoże. Przykryła się kocem, który wcześniej wyjęła z plecaka. -Dobranoc- odpowiedział jej smętnie, wchodząc do sąsiedniego „mieszkania”. Bolin i Suki zostali sami. Chłopak wstał. Jego towarzyszka oplotła długimi ramionami kolana, rozmarzonym wzrokiem przyglądała się językom ognia, które z łatwością pochłaniały niedawno wrzucony opał. -Możemy porozmawiać?- spytał, przysiadając się bliżej dziewczyny. -To samo chciałam powiedzieć. -To może ja zacznę- westchnął, spuszczając Od pewnego czasu podoba mi się pewna dziewczyna... -Kto to?! Jest magiem?! Umie lepiej walczyć ode mnie?!- przerwała mu. Nie wiedziała dlaczego tak gwałtownie zareagowała na tą informację. -Spokojnie- szepnął, biorąc ją za Nie jest magiem. Umie świetnie walczyć. Kiedyś pokonała sama żołnierzy z Narodu Ognia. A na imię ma Suki. Chłopak przybliżył się do niej. Dziewczyna uśmiechnęła się. Brunet pochylił się nad czerwonowłosą i delikatnie ją pocałował. -Suki, możemy po...- powiedziała Korra, wychodząc z namiotu. -Zostawię was same- zaproponował Dobranoc. -Dobra, o co tu chodzi?- spytała przyjaciółkę, gdy Bolin wszedł do swojego „mieszkania”. Przez chwilę obie siedziały w ciszy, obserwując kamienną ścianę, za którą znikł chłopak. -Pamiętasz jak mówiłam, że on się w tobie podkochuje?- odezwała się po dłuższej A ty twierdziłaś, że we mnie? Szatynka przytaknęła. -Wtedy myślałam to samo o Mako- westchnęła. -Miałaś rację!- zawołała do niej, podekscytowana. -Ciszej- uciszyła Możemy teraz porozmawiać o mnie?- zaśmiała się. Przyjaciółka pokazała szereg białych zębów i przytaknęła głową. -Co się stało? Wyglądasz na przygnębioną- zmartwiła się. -Bo tak się czuję- uśmiechnęła się blado, do płomieni, które wciąż delikatnie lizały ognistymi językami kłody Nawet nie wiesz jak bardzo Mako mi się podoba. Ale nie możemy być razem- powiedziała, ocierając łzę, która dyskretnie spłynęła jej po policzku. Za nią pojawiła się następna. Wytarła rękawem niebieskiej tuniki mokre oczy. -Dlaczego?- zdziwiła się jej Przecież on cię kocha. Mocno przytuliła szatynkę, której ciało delikatnie dygotało z emocji. Gdyby ktoś z jej wrogów ją teraz zobaczył, pomyślałby zapewne, że jest bezbronną dziewczynką, potrzebującą opieki. A tak przecież nie było. Korra przetarła ponownie powieki i mocno je zacisnęła, blokując drogę łzom. Nie wiedziała jakim cudem jej się to udało. Wzięła głęboki oddech. -Dwa powody. Pierwszy: wydaje ci się, że coś do mnie czuje. Drugi: Avatar nie może mieć rodziny.
Kochamy się ale nie możemy być razem. - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!! Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 9 ] 1 2012-02-16 14:19:08 beciam3 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-16 Posty: 4 Temat: Kochamy się ale nie możemy być razem. WitajciePisze na kobiecym forum bo może wy pomożecie mi to zrozumieć. Poznałem dziewczynę z problemami, która nie potrafi ufać ludziom sporo przeszła. Dzieli nas spora odległość ale to nigdy nie było problemem jeździłem spotykaliśmy się, codziennie dzwoniliśmy, pisaliśmy. Od początku czuliśmy ze coś po między nami jest. Aż w końcu do tego doszło ze powiedzieliśmy sobie co tak naprawdę do siebie czujemy. Ale w tym był jeden problem. Ona powiedziała ze nie może narazie pozwolić sobie na związek, dopóki nie uporządkuje swoich spraw, problemów. Ja mówiłem ze poczekam i pomoge. Było coraz lepiej. Ale ona często miała wahania nastrojów. Nie przeszkadzało mi to zawsze starałem dowiadywać się co sie dzieje i szukać jakiegoś rozwiązania. Ostatnio powiedziała mi ze sporo myślała ze nadal kocha ale nie może z nikim być bo boi się rozstania i tego ze pogłębi to jej depresje. Co z tym zrobić jak walczyć jak pokazać ze mi może zaufać. 2 Odpowiedź przez cisowianka 2012-02-16 14:25:57 cisowianka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-28 Posty: 5,224 Wiek: 25 Odp: Kochamy się ale nie możemy być ile macie lat ?hm ktoś ją wcześniej zranił ? hm. 3 Odpowiedź przez beciam3 2012-02-16 14:33:35 Ostatnio edytowany przez beciam3 (2012-02-16 14:34:50) beciam3 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-16 Posty: 4 Odp: Kochamy się ale nie możemy być razem. 20/21 lat Tak, z tego co mi powiedziała jej głownym problemem był były facet i rodzina. Ma bardzo niską samoocene. Teraz na mnie patrzy tak jak ja miał bym jej zrobić to co on. 4 Odpowiedź przez cisowianka 2012-02-16 14:36:45 cisowianka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-28 Posty: 5,224 Wiek: 25 Odp: Kochamy się ale nie możemy być jeszcze młodzi, się jej nie dziwie że się boji, bo skoro skrzywdził ją kiedyś ktoś kogo kochała a w rodzinie nie ma z nią porozmawiac a jeśli rozmowa nie pomoże zostaw ją na jakiś czas w samotnosci. 5 Odpowiedź przez beciam3 2012-02-16 14:38:35 beciam3 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-16 Posty: 4 Odp: Kochamy się ale nie możemy być z nia o tym cały czas. Boję sie Ją zostawić samą bo wiem co robi jak zaczyna rozmyślać i winić siebie. 6 Odpowiedź przez atinasarz 2012-02-16 14:43:51 atinasarz Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-16 Posty: 873 Wiek: 40 Odp: Kochamy się ale nie możemy być - problem czasem bierze się z tego żę osoba zraniona potrzebuje więcej czasu, mniejszego tempa itd... a osoba która ją kocha czasem nawet nieświadomie wywiera presje nie robi tego w złej wierze ale dla osoby zranionej takie działanie uruchamia lampkę sygnalizacyjną i woli wycofać się niż cierpieć tak jak kiedyś. Nie wiem ile czasu upłynęło od jej poprzedniego związku , jak mocno była zaangażowana ale widać żę miało to duży wpływ na jej postrzeganie facetów - ona potrzebuje czasu, przyjaciela i odbudowania własnego poczucia wartości i wiary w możesz zrobić wspieraj ją, pomagaj trzymaj się z boku ale niech wie żę jesteś i zawsze może na ciebie liczyć jesteście młodzi całe życie przed wami jeśli ci naprawdę zależy to daj jej czas a zobczysz że będzie warto - nagroda cię nie minie. 7 Odpowiedź przez beciam3 2012-02-16 14:56:26 beciam3 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-16 Posty: 4 Odp: Kochamy się ale nie możemy być jest typem samotnika, udało mi się ją otworzyć może jeszcze nie w takim stopniu aby dowiedzieć się wszystkiego bo ona wszystko dusi w sobie i z tego rodzi się depresja. od jej poprzedniego związku minęło ok 8 miesięcy. Sam nie wiem może to ja za bardzo naciskam. Narzucam za duże tępo. Ale boje się ja zostawić samą. Nawet jeżeli nie wyjdzie to nie mogę zostawić jej z poczuciem winy i odrzucenia. Najgorsze jest to ze ona nie chce pomocy, mówi ze musi poradzić sobie ze wszystkim sama. 8 Odpowiedź przez atinasarz 2012-02-16 15:38:20 atinasarz Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-16 Posty: 873 Wiek: 40 Odp: Kochamy się ale nie możemy być ma wiele racji sama musi uporać się z problemami ty jedynie możesz ją zapewnić o gotowości pomocy , o tym żę jesteś gdy będzie tego potrzebować ale to ona sama musi poprosić o pomoc inaczej nic na siłę nie zrobisz. 8 miesięcy to czasem zbyt krótko żeby "wylizać rany" , chce być samotnikiem widać czasem potrzebuje w ciszy przemyśleć swoje uczucia ale uwierz jeśli będzie miała pewność że gdzieś tam jest taki beciam3 gotowy do pomocy i darzący uczuciem łatwiej będzie jej poskładać swoje życie i szybciej sama ta świadomość dodaje siły i chęci do uporania się z przeciwnościami losu wcale nie musisz trzymać jej za rękę żeby wiedziała że jesteś. Posty [ 9 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
ARTYKUŁ DO STUDIUM NR 7 „Kochamy, bo Bóg pierwszy nas pokochał” (1 JANA 4:19). PIEŚŃ 3 Nasza siła, nadzieja i ufność W SKRÓCIE* 1, 2. Dlaczego i w jaki sposób Jehowa dał nam możliwość dołączenia do rodziny Jego czcicieli? JEHOWA zaprosił nas do rodziny swoich czcicieli. To niezwykły zaszczyt! Rodzina ta składa się z osób, które Mu się oddały i wierzą w ofiarę okupu złożoną przez Jego Syna. Należenie do tej rodziny nas uszczęśliwia. Już teraz prowadzimy sensowne życie i mamy nadzieję żyć bez końca — w niebie lub na rajskiej ziemi. 2 Żeby dać nam możliwość dołączenia do swojej rodziny, Jehowa z miłości zdobył się na wielkie poświęcenie (Jana 3:16). Zostaliśmy „kupieni za określoną cenę” (1 Kor. 6:20). Dostarczając okup, Jehowa umożliwił nam nawiązanie z Nim serdecznych relacji. Mamy przywilej nazywać Ojcem najznakomitszą Osobistość we wszechświecie. I jak to omówiliśmy w poprzednim artykule, Jehowa jest idealnym Ojcem. 3. Jakie pytania mogą się nam nasuwać? (Zobacz też ramkę „Czy Jehowa mnie zauważa?”). 3 Tak jak jeden z pisarzy biblijnych możemy zadawać sobie pytanie: „Czym się odwdzięczę Jehowie za całe dobro, które mi wyświadczył?” (Ps. 116:12). Oczywiście nie jesteśmy w stanie niczym Mu się odpłacić. Ale chcemy odwzajemniać Jego miłość. Apostoł Jan napisał: „Kochamy, bo Bóg pierwszy nas pokochał” (1 Jana 4:19). Jak możemy pokazać, że kochamy naszego niebiańskiego Ojca? DBAJ O BLISKĄ WIĘŹ Z JEHOWĄ Pokazujemy, jak bardzo kochamy naszego niebiańskiego Ojca, Jehowę, kiedy zbliżamy się do Niego w modlitwie, okazujemy Mu posłuszeństwo i pomagamy innym Go pokochać (zobacz akapity 4-14) 4. (a) Dlaczego zgodnie z Jakuba 4:8 powinniśmy starać się zbliżać do Jehowy? (b) Jak możemy zbliżać się do Jehowy? 4 Jehowa pragnie, żebyśmy się do Niego zbliżali i z Nim rozmawiali (odczytaj Jakuba 4:8). Zachęca nas, żebyśmy ‛stale się modlili’, i zawsze chętnie nas wysłuchuje (Rzym. 12:12). Nigdy nie jest na to zbyt zajęty ani zbyt zmęczony. Z kolei my możemy Go słuchać, czytając Jego Słowo, Biblię, i publikacje, które pomagają nam ją rozumieć. Robimy to również wtedy, gdy w skupieniu bierzemy udział w chrześcijańskich zebraniach. Dzieci, które regularnie rozmawiają ze swoimi rodzicami, mają z nimi bliską więź. Tak samo my możemy dbać o serdeczne relacje z Jehową. Zobacz akapit 5 5. Jak możemy ulepszać jakość swoich modlitw? 5 Zastanów się przez chwilę, jak wyglądają twoje rozmowy z Jehową. On chce, żebyśmy wylewali przed Nim swoje serce (Ps. 62:8). Warto zadać sobie pytanie: „Czy moje modlitwy bardziej przypominają szablonowe, kopiowane wiadomości, czy raczej szczere, własnoręcznie pisane listy?”. Bez wątpienia głęboko kochasz Jehowę i pragniesz mieć z Nim silną więź. Dlatego musisz z Nim regularnie rozmawiać. Zwierzaj się Mu. Mów o swoich radościach i smutkach. Nie wahaj się prosić Go o pomoc. 6. Co musimy robić, żeby cały czas być blisko naszego niebiańskiego Ojca? 6 Jeśli chcemy być cały czas blisko naszego niebiańskiego Ojca, nie możemy zapominać o wdzięczności. Podzielamy odczucia psalmisty, który śpiewał: „Jehowo, mój Boże, jak wiele wspaniałych rzeczy uczyniłeś i jak liczne są Twoje zamysły wobec nas! Nikt nie może się z Tobą równać. Choćbym próbował o nich mówić, są tak liczne, że nie da się o nich opowiedzieć!” (Ps. 40:5). Nie tylko odczuwamy wdzięczność wobec Jehowy, ale też wyrażamy ją słowami i czynami. To bardzo nas odróżnia od wielu ludzi w tym świecie, którzy nie cenią wszystkiego, co robi dla nich Bóg. Powszechny brak wdzięczności jest wręcz jednym z dowodów, że żyjemy „w dniach ostatnich” (2 Tym. 3:1, 2). Nie możemy pozwolić, żeby nam się to udzieliło! 7. Czego Jehowa od nas oczekuje i dlaczego? 7 Rodzice nie chcą, żeby ich dzieci się kłóciły, tylko żeby miały ze sobą dobre relacje. Podobnie Jehowa pragnie, żeby między Jego dziećmi panowała zgoda. Miłość, którą darzymy się nawzajem, dowodzi, że jesteśmy prawdziwymi naśladowcami Chrystusa (Jana 13:35). Zgadzamy się z psalmistą, który napisał: „Jak to dobrze i miło, gdy bracia mieszkają ze sobą w jedności!” (Ps. 133:1). Kiedy kochamy naszych braci i siostry, pokazujemy, że kochamy Jehowę (1 Jana 4:20). Jak to miło być częścią rodziny, której członkowie są „jedni dla drugich życzliwi” i okazują „serdeczne współczucie”! (Efez. 4:32). OKAZUJ BOGU MIŁOŚĆ SWOIM POSŁUSZEŃSTWEM Zobacz akapit 8 8. Co zgodnie z 1 Jana 5:3 jest głównym powodem, dla którego okazujemy Jehowie posłuszeństwo? 8 Jehowa oczekuje, że będziemy Mu posłuszni, tak jak dzieci powinny być posłuszne rodzicom (Efez. 6:1). On zasługuje na nasze posłuszeństwo, bo nas stworzył, podtrzymuje nasze życie i jest najmądrzejszym ze wszystkich rodziców. Jednak głównym powodem, dla którego słuchamy Jehowy, jest nasza miłość do Niego (odczytaj 1 Jana 5:3). Chociaż nie ulega wątpliwości, że powinniśmy być posłuszni Jehowie, On nas do tego nie zmusza. Dał nam wolną wolę i jest szczęśliwy, kiedy okazujemy Mu posłuszeństwo, ponieważ Go kochamy. 9, 10. Dlaczego to takie ważne, żeby poznać zasady Jehowy i zgodnie z nimi żyć? 9 Rodzice chcą, żeby ich dzieci były bezpieczne. Dlatego dla ich dobra ustalają pewne zasady. Gdy dzieci ich przestrzegają, pokazują, że ufają rodzicom i ich szanują. Tym bardziej powinniśmy znać zasady, które ustalił nasz niebiański Ojciec, i zgodnie z nimi żyć. Kiedy tak robimy, pokazujemy Jehowie, że Go kochamy i szanujemy. Poza tym wychodzi nam to na dobre (Izaj. 48:17, 18). Natomiast ci, którzy odrzucają Jehowę i Jego zasady, sami sobie szkodzą (Gal. 6:7, 8). 10 Żyjąc tak, jak się to podoba Jehowie, unikamy szkód fizycznych, emocjonalnych i duchowych. Jehowa wie, co jest dla nas najlepsze. Aurora z USA mówi: „Jestem przekonana, że słuchanie Jehowy to najlepszy sposób na życie”. Dotyczy to każdego z nas. A jakie korzyści ty odniosłeś ze stosowania wskazówek, które z miłości daje nam Jehowa? 11. Jak pomaga nam modlitwa? 11 W zachowywaniu posłuszeństwa pomaga nam modlitwa. Słuchanie Jehowy może wymagać od nas dużego wysiłku, bo mamy grzeszne skłonności. Musimy jednak ciągle z nimi walczyć. Psalmista błagał Boga: „Spraw, żebym chętnie okazywał Ci posłuszeństwo” (Ps. 51:12). Pionierka o imieniu Denise wyjaśnia: „Jeśli trudno mi zastosować się do któregoś z praw Jehowy, modlę się o siły, żeby zrobić to, co właściwe”. Możemy być pewni, że Jehowa zawsze odpowie na taką prośbę (Łuk. 11:9-13). POMAGAJ INNYM POKOCHAĆ NASZEGO OJCA 12. Do czego zachęca nas Efezjan 5:1? 12 Odczytaj Efezjan 5:1. Jako „kochane dzieci” Jehowy staramy się naśladować Jego przymioty. Dlatego okazujemy innym miłość i życzliwość oraz chętnie im przebaczamy. Kiedy ci, którzy nie znają Boga, widzą nasze szlachetne uczynki, mogą zapragnąć czegoś się o Nim dowiedzieć (1 Piotra 2:12). Chrześcijańscy rodzice powinni naśladować Jehowę w sposobie traktowania swoich dzieci. Jeśli to robią, mogą mieć nadzieję, że będą one chciały nawiązać osobistą więź z niebiańskim Ojcem. Zobacz akapit 13 13. Na czym powinniśmy się skupiać? 13 Małe dziecko jest dumne ze swojego taty i chętnie o nim opowiada. My jesteśmy dumni z naszego niebiańskiego Ojca i chcemy, żeby inni też Go poznali. Zgadzamy się z odczuciami króla Dawida, który napisał: „Będę się szczycił Jehową” (Ps. 34:2). A co, jeśli jesteśmy nieśmiali? Jak możemy stać się odważniejsi? Dzięki skupianiu się na tym, jak bardzo uszczęśliwimy Jehowę i jak wiele zyskają osoby, które Go poznają. Jehowa doda nam potrzebnej odwagi. Pomógł naszym braciom w I wieku i nam też pomoże (1 Tes. 2:2). 14. Dlaczego dzielenie się z ludźmi dobrą nowiną jest tak ważne? 14 Jehowa nie jest stronniczy i cieszy się, kiedy okazujemy miłość innym ludziom bez względu na ich pochodzenie i warunki życiowe (Dzieje 10:34, 35). Jednym z najlepszych sposobów, w jaki możemy to robić, jest dzielenie się z nimi dobrą nowiną (Mat. 28:19, 20). Jakie są rezultaty tej działalności? Ci, którzy nas słuchają, mogą już teraz podnieść jakość swojego życia i zyskać perspektywę życia wiecznego (1 Tym. 4:16). KOCHAJ NASZEGO OJCA I BĄDŹ SZCZĘŚLIWY 15, 16. Jakie mamy powody, żeby być szczęśliwi? 15 Jehowa jest kochającym Ojcem i chce, żeby Jego dzieci były szczęśliwe (Izaj. 65:14). Mamy wiele powodów, żeby już teraz być szczęśliwi pomimo problemów. Na przykład jesteśmy pewni, że nasz niebiański Ojciec bardzo nas kocha. Znamy prawdę ze Słowa Bożego (Jer. 15:16). I jesteśmy częścią wyjątkowej rodziny składającej się z ludzi, którzy kochają Jehowę, kochają Jego wzniosłe zasady moralne i kochają siebie nawzajem (Ps. 106:4, 5). 16 W zachowywaniu radości pomaga nam przekonanie, że to, co najlepsze, jest ciągle przed nami. Wiemy, że wkrótce Jehowa usunie wszystkich niegodziwych ludzi i że pod panowaniem Jego Królestwa ziemia stanie się rajem. Mamy też wyjątkową nadzieję, że spotkamy się z naszymi bliskimi, którzy umarli (Jana 5:28, 29). Cóż to będzie za radość! A co najważniejsze, jesteśmy pewni, że już niedługo wszyscy w niebie i na ziemi będą oddawać naszemu kochającemu Ojcu należną Mu cześć. PIEŚŃ 12 Wielki Bóg, Jehowa
Nasza powieść jest krytyczna tak samo jak ty i ja nie wiemy co w czymś czego nie da się nazwać poprawnie. Jesteśmy razem ale tak naprawdę nie możemy i kochamy się ale nie wolno mamy zrobić w czym wybrać czy jest jakiś wybór czy to po prostu zakazana miłośc, coś czego nam nie wolno coś czego nigdy nie będzie i teraz wiem, że kocham ty byłeś moim pierwszym mężczyzną moją pierwszą prawdziwą i dojrzałą miłością później zniknąłeś zrobiłeś jej dziecko zostawiłeś mnie bo nie było już wyjścia a kiedy po sześciu latach się spotykamy , każdy z nas ma po dwoje dzieci i żonę albo męża, w tym wszystkim my zakochani stęsknieni dwóch kochanków a zarazem prawdziwa miłość i jedność powrót szczerej nie ma kochamy się, zrobiliśmy to już spotykamy się jak tylko wracasz ale wracamy później dwo swoich domów do swoich rodzin wtulając się w to same łóżko co oni kładziemy się spać i nic by tak nie bolało jak to, że z kimś ale bez siebie zasypiamy znów samotni z głową w chmurach myśląc jak dziś było pięknie i jak coraz mocniej się kochamy to szaleństwo wiemy to obydwoje ale jak zostawić coś co nas uszczęśliwia coś co nam daje szczęście choć na chwilę to jesteś się nie zmieniło, znów czekam jesteś taki sam ale ja już inna, silniejsza pewniejsza siebie walcząca o swoje a wiesz czemu bo jestem pionkiem w tej grze , która się nazywa życie. Kiedyś umrzemy albo szczęśliwie albo samotni. Ciągle słyszymy tkwij w tym "tak trzeba".Ryzykujemy wiele nie wolno nam tego robić ale jesteś moim tlenem a wiesz , że bez niego nie da się oddychać. Jesteś uzależnieniem narkotykiem, bez którego nie daję rady a jak go już wezmę jestem najszczęśliwszą osobą pod słońce...ciągle czekam na ciąg dalszy.
kochamy się ale nie możemy być razem bo mamy rodziny